Późna korekta

Ich oczy spotkały się na zbyt długo, a powietrze między nimi zaczęło iskrzyć.

Written by Masturbate Together · · 4 min read · 0 views · 0 upvotes

Późna korekta

Fluorescencyjne światło nad biurkiem przyjemnie bzyczało, rozlewając sterylne światło po biurze. Clara odchyliła się na krześle, masując skronie, wpatrzona w arkusz kalkulacyjny na ekranie. Cyfry zaczęły się zlewać w jedną mglistą plamę. Wydech przez zęby. Wszyscy inni wyszli już dawno, ale deadline wisiał nad nią jak miecz Damoklesa. W biurze panowała niesamowita cisza, przerywana jedynie szumem klimatyzacji i okazjonalnym kliknięciem myszki. Zazwyczaj nienawidziła zostawać po godzinach, ale tej nocy czuła coś innego. Może to przez tę intymną pustkę, jakby świat skurczył się tylko do niej i migotliwego światła monitora.

Myśli niepostrzeżenie pobiegły do Ethana. Dzisiaj siedział przy swoim biurku dłużej niż zwykle, z rękawami podwiniętymi, odsłaniającymi umięśnione przedramiona. Kilka razy złapała się na gorącym uczynku podglądania go – podziwiając, jak koszula przylega do jego szerokich barków, jak jego szczęka napina się przy koncentracji. Absurd. Byli współpracownikami od lat, zawsze utrzymywała profesjonalny dystans. Ale ostatnio coś się zmieniło – coś, czego nie potrafiła nazwać.

Właśnie gdy zamierzała wrócić do pracy, dźwięk kroków przerwał ciszę. Serce zamarło jej w piersi. Odwróciła głowę w kierunku wejścia do open space'u – i tam był on. Ethan, z kubkiem kawy w jednej ręce i teczką w drugiej. Wyglądał na równie zaskoczonego jej widokiem, co ona jego.

"Clara", powiedział głębokim, aksamitnym głosem. "Nie sądziłem, że ktoś jeszcze tu jest."

Wymusiła uśmiech, choć puls gallopował jej w żyłach. "Staramy się skończyć przed jutrem. A ty?"

Wymachnął nieokreślenie teczką. "To samo. Konto Hendersonów wymaga ostatnich poprawek."

Ich spojrzenia się spotkały i przez chwilę oboje milczeli. Powietrze między nimi zdawało się naelektryzowane, jak przed burzą. Clara przełknęła ślinę, jej wzrok mimowolnie prześlizgnął się po jego ustach, zanim się opamiętała. Odwróciła się, udając skupienie na ekranie.

"Chcesz, żeby...żebym został?", zapytał, niepewny. "No wiesz, w biedzie lepiej we dwójkę..."

Rozśmiała się cicho, choć nerwy grały jej na nerwach. "No tak. W biedzie rzeczywiście raźniej."

Przesunął krzesło obok niej, na tyle blisko, że czuła subtelną woń jego wody po goleniu – coś ciepłego, drzewnego, jak santalowe drewno. Oddech jej się zaczął, gdy ich ramiona się otarły. Próbowała skupić się na pracy, ale każdy jego ruch przykuwał jej uwagę – stukanie palcami w biurko, lekkie nachylenie się nad ekranem laptopa.

Minuty mijały w ciszy, ale napięcie między nimi gęstniało. Clara nie mogła odegnać wrażenia, że zaraz coś się wydarzy – coś nieuniknionego. W końcu Ethan przerwał milczenie.

"Clara", powiedział głosem miękkim, ale stanowczym.

Odwróciła się ku niemu, serce łomoczące. „Tak?”

Jego spojrzenie było intensywne, jakby szukał czegoś na jej twarzy. „Myślę, że wiesz, dlaczego naprawdę tu jestem”.

Oddech jej się zaparł. „Czy ja?”

Wyciągnął rękę, jego palce muskając jej dłoń na biurku. Ten dotyk przeszył ją prądem, a jej postanowienie rozpadło się w pył. Chciała tego od tak dawna – o wiele dłużej, niż chciała przyznać.

„Clara”, szepnął, ledwo słyszalnie. „Powiedz, żebym przestał, jeśli tego nie chcesz”.

Nie zawahała się ani chwili. „Nie przestawaj”.

W mgnieniu oka jego usta były na jej ustach, gorące i żądne. Roztopiła się w nim, jej dłonie chwyciły jego koszulę, gdy pocałunek pogłębiał się. Jego język wślizgnął się do jej ust, a ona jęknęła cicho – dźwięk pochłonięty przez jego pocałunek. Przyciągnął ją bliżej, aż usadowiła się okrakiem na jego udach, spódnica podwinęła się wokół jej ud.

Ich dłonie zaczęły gorączkowo wędrować – jego palce wślizgnęły się pod bluzkę, by objąć jej pierś, jej dłonie nieporadnie rozpinały guziki koszuli. Biuro zniknęło, zastąpione przez żar ich ciał, pilność pragnienia. Clara westchnęła głośno, gdy dotknął zębami jej szyi, delikatnie gryząc skórę w sposób, który wysłał dreszcze po jej kręgosłupie.

„Ethan”, wyszeptała drżącym głosem. „Nie powinniśmy…” Ale ten protest obumarł na jej ustach, gdy jego dłonie zjechały na jej biodra, przyciskając ją do jego twardej erekcji.

Pocałował ją znowu, uciszając jej wątpliwości. „Czekaliśmy wystarczająco długo, Clara”.

Nie mogła się z tym kłócić. Jej dłonie sięgnęły po jego pasek, rozpinając go drżącymi palcami. Pomógł jej zsunąć spodnie na tyle, by się uwolnić, a potem już wprowadzał ją na siebie, wypełniając ją jednym płynnym ruchem. Krzyknęła, jej paznokcie wpiły się w jego ramiona, gdy dostosowywała się do niego.

Ruszyli się w rytm, ich tempo było pilne i nieustępliwe. Clara uczepiła się go, jej oddech stawał się urywany, gdy przyjemność zwijała się w niej coraz ciaśniej. Dłonie Ethana objęły jej biodra, prowadząc jej ruchy, jego oddech gorący przy jej uchu.

„Jesteś niesamowita”, warknął ochrypłym z pożądania głosem. „Tak kurwa cudowna.”

Clara nie była w stanie odpowiedzieć – zbyt zagubiona w doznaniach, w tym, jak ją wypełniał, jak jego ciało poruszało się z jej ciałem. Poczuła, jak się chwieje na krawędzi, a potem już spadała, jej orgazm rozlewał się po niej falami. Ethan podążył za nią moment później, jego uścisk zacieśnił się, gdy wypełnił ją sobą.

Pozostali tak na chwilę, dysząc i drżąc, ich czoła złożone razem. Clara wiedziała, że nic już nie będzie takie samo między nimi – ale nie obchodziło jej to. Przekroczyła dziś linię i nie było odwrotu. A gdy Ethan pocałował ją ponownie, tym razem powoli i czule, wiedziała, że nie chce żadnego.

erotyczne opowiadania biurowe, erotyka w pracy, nocne romanse biurowe, fantazje o współpracowniku